CO JA MYŚLĘ O KORONAWIRUSIE ?

Gdy pojawiały się pierwsze informacje o koronawirusie, to byłam tak przepełniona napływającymi zewsząd informacjami , że przyznam , że nie chciało mi się tego już słuchać i uważałam to za wielkie nagłośnienie sprawy. Co myślę na ten temat teraz ? Przeczytaj do końca…

Myślę, że nigdy nie warto bagatelizować sprawy , jeśli służby zdrowia przedstawiają sprawę tak, a nie inaczej. Czy tak bardzo potrzebne Ci są rodzinne spacery do miejsc , gdzie przebywa pełno ludzi ? A czy pomyślisz o tym, że kasjerzy , sprzedawcy też mają swoje rodziny ? A muszą pracować, bo ich firma nie może sobie pozwolić na przestój ?

Ja nie bagatelizuję takich spraw. Ale cofnijmy się w czasie… Do trzeciego kwartału 2019 roku, kiedy to płonęła cała Australia … Jakie było przerażenie wśród ludzi ? Ile spłonęło lasów, ile koali zginęło ? Jaka była panika wśród ludzi ?

Głośno wtedy mówiłam, że wszystko to wynik zaśmiecania naszego środowiska. Ja sama staram się jak mogę, żeby bardziej dbać o naszą ziemię. Kupiłam worek na pieczywo i biorę je na chleb , mimo że Pani z piekarni nierzadko ma problem z włożeniem mi chleba bez jednorazówki do mojego lnianego woreczka na pieczywo . Wielokrotnego użytku. Śmieci segregujemy. Jednak wciąż za dużo kupuję ubrań,  zdarza nam się wyrzucić jedzenie , a bez samochodu to jak bez ręki…

Zima tego roku… A raczej jej brak… Żeby pokazać dzieciom śnieg i móc pozjeżdżać na sankach wszyscy masowo jechali w góry, gdzie tam i tak śniegu było niewiele. Porównując nasz ubiegłoroczny wyjazd w góry, to widzieliśmy ogromną różnicę.

Potem przyszła szybka wiosna, brak naturalnych roztopów… Wszystkie drzewa zaczynają kwitnąć o wiele za szybko… Nie chcę być jakimś wróżbitą, ale oby nie skończyło się to ogromnymi suszami i problemami w rolnictwie.

Przeraża mnie dzisiejszy świat, ale gdy głębiej się nad tym zastanowię, to uważam, że wszystko ma jakiś sens. Wychodzę z założenia, że zawsze coś dzieje się po coś… Może po prostu ziemia się w końcu zbuntowała i chociaż w taki sposób chce nam pokazać, żebyśmy się ogarnęli i zwolnili… Gdy zaczynamy się bać tego , co nadchodzi to nagle potrafimy spędzić czas z rodziną. Nagle zamiast do galerii potrafimy jechać do lasu, żeby dzieci zaczerpnęły choć trochę świeżego powietrza… Przypomina nam się , żeby zrobić babci/ dziadkowi / mamie/ tacie zakupy, bo są starsi i szczególnie narażeni na wirusa, więc nie powinni wychodzić… Nagle potrafimy zrezygnować z wielkich imprez i obejrzeć film w domu czy pograć w planszówkę z dziećmi … Czemu dopiero teraz ? 

Także może warto usiąść i się zastanowić , w jakim celu to wszystko może się dziać ? 

2 comments

  1. Ewelina Reply

    Oj tak trze­ba zwol­nić i odna­leść w sobie spo­ķój ❤ my mamy zapla­no­wa­ny powrót do Pol­ski z UK za oko­ło 6 tygo­dni ale to całe sza­leń­stwo mnie prze­ra­ża. Sta­ram się myśleć pozy­tyw­nie miłe­go dnia

    • Bilonka Post authorReply

      Życzę Wam spo­ko­ju przede wszyst­kim w tym trud­nym okre­sie jakim jest prze­pro­wadz­ka a co dopie­ro sytu­acja z tym wiru­sem… I bar­dzo liczę na to,że do 6 tygo­dni wszyst­ko się unor­mu­je … bar­dzo bym tego chcia­ła… miłe­go dnia rów­nież życzę ❤

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.